Rosja wie, że nie wygra w Ukrainie
Moskwa dzisiaj nie jest w stanie wygospodarować takiej liczby żołnierzy, aby zaatakować militarnie państwa bałtyckie i NATO – mówi ppłk rez. Maciej Korowaj, były oficer wywiadu wojskowego, analityk Instytutu Wschodniej Flanki.
Rosja prowadzi skoordynowaną kampanię w mediach społecznościowych tworząc narrację „Ludowej Republiki Narwy”. Nasuwają się porównania do Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, które zostały anektowane przez Rosję. Jaki jest cel nacisku na Estonię?
Działania rosyjskie zaburzające przestrzeń bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO mają na celu pokazanie rosyjskiej sprawczości w obszarze Morza Bałtyckiego. Rosja ocenia, że w krajach bałtyckich najbardziej wydajne może być prowadzenie operacji hybrydowych.
To wynika z przygotowania Estonii i innych państw bałtyckich do ewentualnego starcia z Rosją, czy to militarnego, czy w obszarze hybrydowym, albo z działań służb specjalnych. Rosja musi przejść do aktywniejszych działań, ponieważ dotychczasowe, z ich perspektywy – bardziej miękkie – nie przynosiły efektów. Celem jest zaburzenie bezpieczeństwa w tym regionie i spowolnienie modernizacji sił zbrojnych oraz wzmacniania oporu wobec rosyjskiej strategii. Chodzi o to, aby powstało wrażenie, że ten region ciągle znajduje się w jej strefie wpływów, jakby pod jurysdykcją Federacji Rosyjskiej.
Nie bez znaczenia jest jednak to, co obserwujemy na Ukrainie. Niszczące, dalekie uderzenia w infrastrukturę energetyczną Rosji.
Rosja kieruje naszą uwagę na ten region, bo zdała sobie sprawę, iż...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)